| Zabytki Księstwa Sarmacji | |
|
Zabytki klasy "0" Zabytki klasy "I" Zabytki klasy "II" |
:: Wieża Jakuba Nr inw. DDN082
Roku pańskiego 1092, trzeciemu z rodu książąt Trzyczaszkowskich - Vladymirowi małżonka syna urodzić raczyła.
Dziecko chorowite było, i życia długiego nikt mu nie wróżył...Vladymir jednak nie należał do ludzi którzy szybko dają za wygrane. Niezliczonych medyków do domu swego wezwać kazał, by syna jedynego od śmierci ocalić... I stało się tak, jak książę życzył sobie. Gdy chłopiec skończył rok, rumieńce coraz częściej na jego twarzy pojawiać się zaczęły, i każdy kto go widział pewny był, że w zdrowiu żyć będzie. Z okazji drugich urodzin Jakuba (bo takie własnie Vladymir imię dla syna wybrał), dumny ojciec pałac budować kazał, by młody Książę swój dom miał w przyszłości. I tak się stało. Pałac zaczął rosnąć z roku na rok, tak jak młody panicz... A gdy chłopiec siedemnastą rocznicę urodzin obchodził, prace przy budowie zostały ukończone. Pałac to był podobno urody niezwykłej! Trzy wejścia miał, a każde złote lwy zdobić miały na dwóch łapach stojące, przez najlepszych mistrzów rzemiosła swego rzeźbione. Nad dwoma z dźwierzy pogańskie runa w skale niezwykłej, z wysp dalekich zwiezione ryte być miały, by przychylność bogów dawno już zapomnianych gospodarzowi wróżyć, a nad wejściem głównym herb Trzyczaszkowskich książąt w wieńcu z gałęzi akacji miał się znajdować. Dachy natomiast miedzią kryte były, by niezwykłym swym blaskiem drobną szlachtę w zachwyt nad przybytkiem onym postawić. Wokół pałacu mury warowne wznosić ponoć się miały, a przy bramie dwie wieże na sześćdziesiąt stóp w górę się pięły. Lecz choć Jakub dorosłym wedle prawideł wszelakich był już przecie, jeszcze przez lat pięć w domu ojca swojego mieszkał, by nauk wszelakich móc zdobyć. A umysł jego chłonny był ponad miarę! Dopiero, gdy lat dwadzieścia dwa na karku mieć począł, kuzynkę swą daleką na balu przez matkę urządzanym poznał, i miłością wielką do niej zapałał. Po dwóch latach za żonę ją posiadł, i wówczas dopiero do pałacu swego się przeniósł. W miłości wielkiej żyli młodzi, i po niespełna roku córkę Małgorzata powiła. Po następnym syna urodzić księciu była skłonna, lecz sama w obłęd popadła, a Książę w wieży z rozpaczy się zamknął i nikogo widzieć nie chciał. Podobno trzy lata w wieży nie widząc nikogo przeżył, a po czasie onym ciało jego u stóp budowli ujrzano... Nikt nie wie, czy sam się w przepaść rzucił, czy skrytobójca jakowyś w śmierci młodego wszak pana pomógł... Pałac w ruinę szybko popadł, gdyż stary już Vladymir Małgorzatę wraz z wnukami do domu swego zabrał, by w godności jako książęta żyli, i tylko wieża Jakuba w nienaruszonym stanie pozostać do dnia dzisiejszego chciała, gdyż szabrownicy przed duchem młodzieńca, który jeno imię swej ukochanej wymawia po wiekach jeszcze, w spokoju ją zostawili... Incisive |