| Zabytki Księstwa Sarmacji | |
|
Zabytki klasy "0" Zabytki klasy "I" Zabytki klasy "II" |
:: Ogród Różany Nr inw. WDN021
Na północ od miasta, nie tak daleko by piechotą dojść było trudno, lecz
na tyle jednak, że mieszczanie rzadko tam chodzą Park urody niezwykłej
się znajduje. Jest tam od zawsze, a przynajmniej żadne źródła nie mówią
o jego powstaniu.Gdy wszedłem doń, choć chłodno już było bo zima za pasem zapach kwiatów aż dech mi zaparł. A cóż to były za kwiaty... Róża... - kwiat królewski ponoć. Kobietom często ofiarowany, bo tak jak one do krwi ranić potrafią, lecz rzecz to błaha... Bo czym jest rana na ciele czy duszy, gdy piękno tak wielkie w ręku mieć można. Że kwiat przekwita? I kobieta również. Choć młodość swą traci z czasem, chyba żaden mężczyzna gdy takowa dojrzeje, i świeżość tracić zacznie, od razu jej nie wyrzuca, a tylko ona sama za złe ma innym... Często młodszym... Swej jędrności, młodości, piękna... A nie powinna. Chyba że złą kobietą była, i teraz o pozycję swa się boi, bo przecie pierwsza miłość trwać najdłużej będzie, i pierwsze wrażenie prawdziwy wizerunek będzie zacierać. Po wieki, tak jak mój zacierać będzie to, co dzisiaj ujrzałem, i bez względu na to, co z ogrodem onym się stanie. A zobaczyłem wiele. Za ogrodzeniem, które pod przykryciem ogromu kwiatów ku ziemi się giąć zaczęło, ścieżki kamieniem łupanym wyłożone były. A każda z nich do miejsca przedziwnego prowadziła. To do altany przed słońcem zapewne osłaniającej, to do rzeźby jakowej, która uwagę przechodnia na wiele czasu poświęcić może tak pięknem swoim, jak i otoczeniem w które starannie dopasowaną była. Lecz niczym to jest z pięknem kwiatów, które po całym parku woń swą roznoszą. Z pięknem róży... Jest wiele jej odmian. Od dzikiej (często głogiem zwanej), przez tysiące na w półszlachetnych bo prawie dzikich, do tych przez wszystkich wielbionych, które to hodowcy przez wieki całe pod kloszem trzymali, by w końcu pięknem swym mogły wszystkich zadziwić. Na początku zrozumieć nie mogłem, dlaczego to tak przecie delikatne rośliny w chłodzę takim zechciały kwitnąć, lecz szybko zrozumiałem. Woda, która pomiędzy ścieżkami płynęła, ciepłą była, bo gejzery liczne, choć przez kogoś dobrze ukryte, energią swoją strumyczki zasilały, i ciepło z wnętrza ziemi dla piękna kwiatów oddać zechciały, przez co te z wdzięczności przez cały rok kwitnąć mogły. Incisve |