Zabytki Księstwa Sarmacji
Konkursy Ministerstwa Kultury

Zabytki klasy "0"
Klasztor Franciszkanów
Biblioteka Unisławowska
Katedra św. Jana
Cmentarzysko Grodziskie
Dom Fariona
Zamek Książąt Trzyczaszkowskich
Lochy Grodziskie
Kościół pw. św. Filipa
Kościółek Fenixa w Fer
Biblioteka Enderasjańska
Katedra św. Piotra
Kościół benedyktynów
Pałac Namiestnikowski

Kasztel Wielki

Zabytki klasy "I"
Kamienica Herstów
Stołb Stadnickich
Katedra św. Mikołaja
Cech Katowski
Pałac w Czekanach
Wieża obserwacyjna
Dolmen w pd. Sarmacji
Wieża Jakuba
Siedziba MDN
Stary Browar
Pomnik przyrody
Kapliczka Św. Medarda
Bezimienna kapliczka
Budynek Sądu
Statua
Zamek czterech pór roku
Magistrat w Fer
Bazylika św. Jakóba
Rada Osady
Dąb Benedyktyn
Latarnia morska w Margon
Kościół p.w. św. Jana Nepomucena
Katedra św. Krzysztofa
Park Książęcy

Zabytki klasy "II"
Pałac Rajców
Pałac Książęcy
Kamienica Złota
Kamienica Morska
Ogród Różany
Most na Narwi
Pałac Tykwickich
Kościółek św. Roberta
Zajazd Pod Jeleniem
Budynek OSP w Czekanach Zamek Rodziny Grimssonów
Budynek Sądu Najwyższego
Pałac Wojewodów
Pałac El-Presidente
Kościółek św. Marii M.
Budynek Banku
Mury obronne Srebrnego Rogu
Pałac w Ruhnhoffie
Pałac w Srebrnym Rogu
Siedziba Senatu
Pałac Namiestnikowski TEU
Fontanna w Srebrnym Rogu
Latarnia Morska w SR
Willa barona Horacego
Willa Jacka hrabiego Smykałki-Korzyckiego
Przystań w Margon
Dzwonnica w Margon
Kościół św. Franciszka
Trizo Towers
Stary Cmentarz
Pręgierz w Czarnolesie
Czarnolas Morvański
Barbakan

:: Dom Fariona
Nr inw. S/GSM/0301

Roku pańskiego 1272 zachorzał wielce książe Wladymir. Mimo iż na dwór jego całe rzesze felczerów przybywało, to krew mu upuszczając, to maściami smarując, Książe z dnia na dzień z sił opadał. W końcu żona jego, kobieta niezbyt roztropna, lecz i nie głupia przecie usłyszawszy opowieść o wiedźmie gdzieś w borach mieszkającej i o tym, że wszyscy chłopi z całej okolicy u niej się leczą posłać gońców po babę kazała.
Słudzy księcia długo Mądrej Kobiety (jak o niej pospólstwo mówiło) szukali. lecz grosz dookoła sypiąc nie byle jaki w końcu do baby trafili. Dziwna to była kobieta. Wyglądała na lat 70, lecz w oczy jej nikt ze służby książęcej spojrzeć nie śmiał. Bo w oczach tych mądrość i cierpienie wieków całych odnaleźć było można.
I poszła kobieta ona do dworu księcia, i wyjść z jego komnaty wszyscy musieli.
Co tam czyniła nikt nie wiedział. śpiew tylko stamtąd dochodził jakowyś i zapach kadzidła.
A po nocy całej wrota komnaty się rozwarły, i książę w nich staną. Słaby był bardzo, lecz na własnych nogach, czego już lat kilka czynić nie mógł.
Za nim Baba ona wyszła, a książę pokłonić się jej raczył.

Po naleganiach księcia kobieta blisko Grodziska dom zbudować sobie kazała, bo w mieście jak mówiła mieszkać nie może, bo wilgoć za wielka , lecz każdy wiedział, że miejsce w którym dom wiedzmy stanął zwykłym nie było.
Wody podobno jakowe płynęły pod nim, ale nikt tego wiedzieć na pewno nie mógł.
I żyła w nim mądra kobieta wieki całe ponoć, lecz ni jednej zmarszczki na jej twarzy nie przybyło.
A wszyscy w mieście u niej leczyć się poczęli, bo cuda czynić podobno mogła, i bule jak ręką odjął mijały zaraz po wyjściu z jej chaty.

Roku pewnego biskup Bartłomiej za sprawą medyków, z usług których nikt lata całe korzystać nie chciał o czary Babę oskarżył, i na stosie spalić kazał.
Lecz mieszczanie wdzięczni jej za opiekę przed gwardią do chaty wpadli, i na rękach od śmierci niechybnej unieśli.
Dokąd? Tego nikt się dowiedzieć nie miał. Lecz jeszcze długo po tym gdy jaki cierpiący obok szczątków chaty stanął, i trochę ziarna czy jagód pod drzwi rzucił to bóle wszelkie nękać go przestawały.

W wieku XV za panowania hrabiego Unisława sławny mag - Farion - przybył do Grodziska.
Uczty wielkie wtedy odbywać się miały w pałacu Unisława. Na takiej to uczcie miał się czarownik dowiedzieć ponoć, o Babie onegdaj mieszkającej przy grodzie.
Dnia następnego wszyscy widzieć mieli, jak Farion z wahadłem jakim wokół grodu chodzi i sam do siebie mruczy.
Dopiero wieczorem z łąk wrócił, i od razu do Unisława sie udał. Tam, pomoc swą zaproponował hrabiemu, a w zamian wiele nie chciał. Łąki zaledwie kawałek, gdzie i tak niczego prócz zielska maści różnej nie było. Unisław zgodził się, lecz szybko tego żałować miał zacząć. Dnia następnego tumany mgły jakowejś okolicę przykryły, i choć wiatr silny dmuchał nijak rozwiać jej nie mógł.
I tak na łąkach mgła dziwna siedem dni stała. A gdy ósmego opadłą wreszcie, oczom wszystkich budynek urody niezwykłej się ukazał. Budynek trzy piętra miał, gdzie dwa pierwsze - mniejsze za dom bogatego kupca uchodzić by mogły, lecz trzecie...
Sala balowa to była, jak później się okazało. Podłogi marmurem wysadzone były, a sufit i ściany lustrami ze szlifowanego kryształu, co wrażenie niewyobrażalnej wielkości dawało bawiącym się w środku. Okna potężne jak mówiono tyle światła wpuszczały, że przy pełni księżyca świec palić nie było trzeba . I żył tam Farion lat wiele, wielkie bale nocami wydając, a w dzień leczyć ludzi począł, bo magiem był wielkim, a serce jego jeszcze większe było, więc wszystkim pomagał w koło. I ludzie mówić poczęli. Że jest wnukiem Mądrej Kobiety, która wieki temu w tym samym miejscu mieszkała, i ludzi tak jak Farion czarami leczyła. Mijały lata.
Miasto coraz to bliżej Domu Fariona (bo tak mieszczanie zwykli o budynku tym mówić) granice miało. W końcu już jednego, czy dwóch do granic posiadłości maga brakowało. Lecz żaden z domów, choć mistrzów wielu w mieście było, tak pięknym nie był.
W oczy to kuć co niektórych zaczęło, i gdy jednej nocy Farion bal dla swych przyjaciół wydawał Banda zbójów najętych przez zazdrosnych na dom ten najechała i spalić chciała.
Gospodarz o najściu się zorientował gdy zbóje ogień już podłożyli, więc ujść nie miał dokąd.
Okno więc tylko otworzył, przez które postać jego było widać całą i krzyknął:
- Tyle dobra dla was czyniłem, a wy mnie jako lisa z domu mego ogniem wykurzyć chcecie? Domu mego wam się zachciało? Głupcy... nigdy go mieć nie będziecie. A oczy wasze do końca dni miasta gryźć jego widok będzie... Gdy to powiedział jasność wielka zapanowała wokół domu, a gdy opadła śladu po biesiadnikach już nie było. Lecz nikt nigdy w domu owym mieszkać nie mógł, choć wielu chciwych próbowało.
Ponoć, gdy noc zapada, orkiestra walca grać zaczyna, a w środku widać postacie w strojach balowych tańczące wokół suto zastawionych stołów. A dom ten, choć nie remontowany przez wieki całe, tak piękny jak za czasów Unisława, na skraju miasta stoi, a mieszkać w nim tylko biedni i bezdomni mogą, co wielką złość wśród możnych mieszkańców Grodziska budzi.

Incisive

Księstwo Sarmacji